ARTYKUŁY

Zachęcamy do czytania i dodawania własnych tekstów.

TRENINGI

Zapraszamy na bezpłatne, otwarte treningi biegowe.

OBOZY

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

Triathlon Amazonek w Jacni koło Zamościa - Relacja

Wywołany do tablicy - parę zdań o pierwszym triathlonie w tym roku: Triathlonie Amazonek w Jacni koło Zamościa. Były to zawody ½ IM więc 1,9km pływania, 90km rower i półmaraton na dobitkę.

Przygotowywałem się do tego dnia ponad pół roku i warta była każda minuta zabawy potocznie zwanej treningiem.
Pojechałem z obstawą rodzinki i dziewczyny więc plamy dać nie mogłem ;)
Jak w zeszłym roku, padało i zimno było niemiłosiernie. Przy odbieraniu pakietu usłyszałem tylko: to triathlon dla twardzieli więc już gratulujemy!
Woda ok 12 stopni nie zachęcała do kąpieli, jednak jak już się weszło i zaczęło czuć palce jakoś się płynęło. Tej części byłem dziwnie pewny i chciałem tylko pobić dotychcasowy rekord z Poznania. To się udało, wyszedłem z wody 5. z czasem 28:38


Strefa zmian to... zakładanie skarpetek zmarzniętymi dłońmi na zamarznięte stopy. Nikt nie mówił, że będzie łatwo ;)
Na rowerze stało się to o co się martwiłem, po kolei zaczęli mnie wyprzedzać. Niestety rower i rowerzysta do wymiany. Czas 2:44:11 był o 10 minut gorszy od tego z Poznania, byłem wściekły, ale jak już ochłonąłem wiem, że to niestety jeszcze mój poziom. Średnia 33km/h to moje tempo bez wchodzenia w próg anaerobowy. Nie ma cudów, to wyćwiczyłem. 13. po rowerze i przede mną długo nikogo.

Bieg to na dzień dobry 2km 5% nachylenia podbiegu. Dudi potwierdzi, że nie jest łatwo. Byłem na to przygotowany więc w połowie przerwa na toaletę i lecę dalej. Tylko te dwa banany za dużo ciążyły i tylko wbiegły ze mną na górę po czym je wyrzuciłem, błędy strategiczne jak zawsze ;)

Jak przystało na 12tri biegam najmocniej więc od razu po podbiegu złapałem swoje tempo i zacząłem gonić. 10km tempa 4:15 i dopiero pierwszego złapałem. Drugi podbieg tym razem krótszy ale bardziej stromy. Przy nawrotce wiedziałem już ile tracę do następnych i czułem, że mogę tempo utrzymać i złapać na drugiej połowie jeszcze kogoś. To się udało i w pewnym momencie byłem już 8 ,aż na 17 km nie przyszła ŚCIANA. Organizm w jednej chwili przestał mnie słuchać i krzyczał, żebym już przestał. Później to tylko próba zignorowania bólu i dobiegnięcia do mety. Wiele działo się w mojej głowie i osób, z którymi się ścigałem. Jeden zawodnik zobaczył jak staję jeszcze przed wodopojem i to, jak później przyznał, dodało mu skrzydeł. Zakończyłem na 9 miejscu z czasem biegu 1:33:40.
Sumarycznie 4:51:36 i wielki uśmiech na twarzy, bo to początek sezonu, a ja zaliczam zawody życia.

Triathlon to moja pasja i z chęcią podzielę się z nią z innymi więc jak ktoś ma ochotę potrenować razem rower czy np popływać w jeziorze to gorąco zapraszam. Dzięki 12tri za motywację i lecimy dalej. Cele są ambitne, a wszystko w naszych... nogach!

Foto: Ireneusz Wojtyna

Łukasz Wojtyna