ARTYKUŁY

Zachęcamy do czytania i dodawania własnych tekstów.

TRENINGI

Zapraszamy na bezpłatne, otwarte treningi biegowe.

OBOZY

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

Recenzja książki „Pływanie w wodach otwartych”

Kiedy usłyszałam, że dostanę kolejną książkę z Wydawnictwa Buk Rower, po „Kolarstwo. Podstawy treningu”, do recenzji, bardzo się ucieszyłam. Książka o kolarstwie była na wysokim poziomie i przekazywała wiele cennych informacji. Podobnie, jak przy pisanej wówczas recenzji, także tym razem wyznaczyłam kilka zagadnień, które publikacja o tytule „Pływanie w wodach otwartych” powinna opisywać:

- technika kraula (ew. innych stylów) w wodach otwartych oraz różnice pomiędzy techniką na pływalni i w wodach otwartych,

- technika nawigowania, reagowania na pływy, prądy i zmienne warunki atmosferyczne oraz reagowania w przypadku natknięcia się na przeszkody naturalne (np. wiry, zwierzęta) i sztuczne (np. jazy, łodzie),

- metody treningowe z przykładami,

- plan roczny przygotowania do zawodów na różnym poziomie zaawansowania i na różnych dystansach,

 

- praktyczne wskazówki przed startem w różnego rodzaju zawodach pływackich,

- strategie wyścigowe,

- specyfika pływania w triathlonie,

- dobór sprzętu, zarówno stroju, pianki i okularków, jak i sprzętu treningowego (łapki, płetwy, gumy oporowe).

Z takimi założeniami wzięłam do ręki otrzymany egzemplarz recenzyjny książki.

Pierwsze pozytywne wrażenie wywołały grubość publikacji – ponad 340 stron (sugerująca, że przekaże istotne informacje), szybkie jej przekartkowanie rozwiało moje obawy co do braku tekstu w środku (np. dużych marginesów, dzięki którym objętość książki rośnie), a zawartość spisu treści zdecydowanie sugerowała, że w środku znajdę to, czego oczekuję. To pozytywne wrażenie zepsuła nieco kryptoreklama pianek Blue Seventy na okładce, ale moje nastawienie wciąż było bardzo dobre.

Mój entuzjazm zdecydowanie osłabł po przeczytaniu pierwszych trzech rozdziałów (W otwartej wodzie, Walka z żywiołem, Wybór imprezy startowej) – miałam wrażenie, że we wszystkich trzech autor pisze o tym samym (meduzach, niskiej temperaturze i falach), a zarazem o niczym, co przekonałoby potencjalnego pływaka do startu. Owszem, opisane są ważne zagadnienia, jak pływy, temperatura wody, zanieczyszczenia, pływanie nocą (rozdział Walka z żywiołem) oraz najważniejsze zawody pływackie na świecie (Wybór imprezy startowej), ale częste powtarzanie pewnych zagadnień (wspomnianych meduz) i powierzchowny opis niektórych sytuacji (np. spotkania ze zwierzętami), obniżają wartość merytoryczną tekstu.

Lektura rozdziału 4 (Sprzęt) dostarczyła wielu ciekawych i cennych informacji dotyczących nie tylko sprzętu podstawowego (okularków, czepka, pianki), ale również pomocniczego (deska, łapki, płetwy) i drobnego wyposażenia (wazelina, markery itp.). Autor nie wspomniał o jednym z najprostszych i najtańszych sposobów na uniknięcie parowania okularków – należy je dokładnie oblizać wewnątrz (lub poślinić palec i przetrzeć szkła śliną) – może w Stanach Zjednoczonych go nie znają... Zabrakło mi również dokładnego omówienia rodzajów płetw – kiedy stosować w treningu krótkie, a kiedy długie. Dodałabym również do przydatnego wyposażenia tzw. irchę, czyli mokrą ściereczkę do wycierania, która pozwala wstępne osuszenie skóry. Cenną wskazówką, o której pisze autor, jest zapuszczanie do uszu kilku kropel izopropanolu w celu ich zdezynfekowania i osuszenia. Informacja ta była dla mnie tak niewiarygodna, że potwierdziłam ją u znajomego lekarza laryngologa i okazała się jak najbardziej prawdziwa (z jednym zastrzeżeniem – błona bębenkowa musi być zdrowa). Natomiast fragment o zastosowaniu octu na oparzenia meduz (mimo, że przydatny) powtarza się co do słowa w co najmniej dwóch miejscach (ewidentnie zastosowano system Kopiuj-Wklej).

Opis techniki kraula w wodach otwartych budzi pewien niedosyt – brak jest uszczegółowienia techniki i dokładniejszych rysunków lub zdjęć (wykonanych z różnych stron). Książka przeznaczona jest dla ludzi dorosłych lub młodzieży, którzy w przeciwieństwie do dzieci uczą się metodą analityczną, rozkładając ruch na części, a zatem obejrzenie filmiku na youtube lub innym serwisie zazwyczaj nie wystarczy. Autor bardzo dobrze opisuje schemat oddychania i, co ważne, podkreśla znaczenie umiejętności oddychania na obie strony. Opisuje również ćwiczenia do kraula, które poprawiają technikę (mogłoby być ich więcej, ale to nie encyklopedia), znaczenie rotacji tułowia, naukę nawigowania i utrzymywanie tempa pracy kończyn górnych i dolnych. Generalnie opis techniki pływania powinien być wystarczający i przydatny dla większości osób pływających.

Kolejne rozdziały opisują specyfikę przygotowania do zawodów na różnych dystansach. Warto przeczytać je wszystkie, bowiem treść jest nieco pomieszana i opis przygotowania do średnich i długich dystansów można znaleźć już w Zawodach krótkodystansowych. Rozdziały te przekazują wiele istotnych informacji (ciekawe ćwiczenia i np. rozplanowanie serii), ale jednocześnie wiele pomijają (np. teoretyczny opis metod treningowych – wszak książka jest przeznaczona dla amatorów, którzy ich nie znają, a nie dla trenerów). Niektóre porady są niezrozumiałe, ale może wynikać to z tłumaczenia na język polski, o czym napiszę później.

Rozdział 9 to omówienie ogólnych taktyk wyścigowych. Koncepcja rozdziału jest bardzo dobra, zamieszczone tam porady w zasadzie są wystarczające, ale jak zwykle coś nie gra. Jednym z takich przykładów jest opis wykonania zwrotu pod wodą – wg autora wykorzystuje się przy nim ruch nóg do kraula, tymczasem o wiele szybciej wykonamy zwrot pracując nogami do żaby i delfina. Na rysunkach przedstawiających zwrot na bojce błędnie podano kąty zwrotu – należy po prostu zwrócić na to uwagę podczas czytania, aby dobrze zrozumieć strategię opisywanego manewru. Pewne opisy są powtarzane co 2-3 strony, np. opis skoków delfinowych czy ślizgania się na fali – wystarczyłoby odwołanie do odpowiedniego opisu w poprzednich rozdziałach. W opisie rozgrzewki mowa jest o rozmowach z zawodnikami, a nie o tym, jakie partie mięśniowe i jakimi metodami należy rozgrzać. Od czasu do czasu autorowi przypomina się chyba, że książkę będą czytać również trathloniści i wspomina o zmianach pływacko-rowerowych (T1), a nie tylko o finiszu. Czasem ewidentnie brakuje rysunków poglądowych wyjaśniających opisywane zjawiska, jak prąd strugowy.

Ostatni – 10 rozdział, to opis specyfiki pływania w wodach otwartych w triathlonie. Zawiera on, kompletnie niepotrzebny, krótki rys historii popularyzacji tej dyscypliny sportu oraz dosyć dużo tekstu o niczym. Zdecydowanym pozytywem jest tu zestawienie pytań do analizy wstecznej startu w zawodach – myślę, że przyda się nawet bardziej zaawansowanym zawodnikom, a nie tylko początkującym. Nie zgadzam się natomiast z autorem w kwestii strategii zakończenia odcinka pływackiego w triathlonie. Twierdzi on, że należy przyspieszyć, aby zyskać cenny czas przed zmianą rowerową. Mimo że świetnie pływam, zawsze zwalniam pod koniec odcinka pływackiego, aby uspokoić tętno i zyskać cenne sekundy w strefie T1. Nadrobienie 5 czy 10 sekund w wodzie sprintem do mety niemal zawsze ma negatywny skutek w postaci przedłużenia pobytu w T1 lub zmęczenia i zakwaszenia (wysokie tętno) na początku odcinka rowerowego.

Książkę kończy bardzo ciekawe zestawienie zawodów pływackich w wodach otwartych całego świata oraz przydatnych stron internetowych, zarówno zagranicznych, jak i polskich.

Na koniec kilka słów o tłumaczeniu na język polski. Gramatycznie jest ono w większości poprawne, choć widać niekiedy zdania pisane polskimi słowami w kolejności zdania po angielsku. Poprawność językowa jest niestety poniżej oczekiwań, co ilustrują zwroty, takie jak „ogarniać pozycję konkurencji” czy „dobrze znany koncept”. Ponadto wiele zwrotów fachowych jest źle przetłumaczonych (w nawiasie podałam prawidłowe nazwy używane w Polsce): set (seria), pull buoy (ósemka), wiosełka (łapki), niepermanentne markery (markery zmywalne), wodne polo (piłka wodna), klasy masters (grupy masters), kliniki pływackie (warsztaty pływackie), płynięcie delfinem (skoki delfinowe, bo płynięcie delfinem to styl motylkowy) czy sport multidyscyplinowy (multisport). Dobrą praktyką wydawniczą jest zatrudnienie konsultanta merytorycznego, którego zadaniem jest weryfikacja poprawności merytorycznej tłumaczenia, a którego w tej publikacji wyraźnie zabrakło.

Podsumowując, książka „Pływanie w wodach otwartych” wywarła na mnie dobre wrażenie – zawiera liczne porady i informacje przydatne do treningu i startów w wodach otwartych. Jej wartość merytoryczną obniża słabe tłumaczenie (mam nadzieję, że zostanie ono skorygowane przy następnym wydaniu) oraz zbyt częste pisanie o niczym lub czymś, co zostało omówione już wcześniej. Jest to pierwsza na polskim rynku tego rodzaju książka i wobec braku konkurencji, polecam ją wszystkim pływakom, trenerom i instruktorom oraz triathlonistom. Myślę, że mimo opisanych niedociągnięć każdy znajdzie w niej coś przydatnego.

Anna Słupik